• Wpisów:22
  • Średnio co: 71 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 17:54
  • Licznik odwiedzin:3 254 / 1648 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hejj Dawno mnie nie było ale jestem co tam .?


 

 
Hej Miski ;* ♥ Co tam Ide spać Jutro się widzimi

A żeby nie było PUSTO

 

 
W bravo Ktory lepszy............


  • awatar Sandrinka123 zespółR5 :* :* :*: Mam to ąż się we mnie zagotowało jak Ross poqiwedziała ze są jak stare małżeństwo :[ :{ :[ To oczywiste ze Ross jest lepszy
  • awatar Rikta & Rossti <333: Jak można ich porównać w ogóle! Ross to oczywiste :D Już by lepiej porównali z Jorge :* /Klusia
  • awatar ...Ross Lynch...: @Każdy dzień ma swoje znaczenie: Jeśli tak to pszepraszam cie najmocniej to było na gogle grafika bardzo pszepraszam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Polecam Tego bloga jest nowy ale wczesniej miala juz konto tylko usunela teraz zrobmy takz eby nie musiala usuwac oki ?? wchodzimy !


http://misia10.pinger.pl/
 

 
Co tam ..

Ja już lece do jutra Jutro mam dla was taką zabawe.... Do jutra .. •
 

 
tO MOJA 1 zAKLEPYWANKA
Wizialem ze inni mają wiec ja też mam dla was <3 ♥


ZAKLEPUJEMY :



 

 
rozdział 4-Nowa praca
(Ally)
Weszłam do sklepu podchodząc do fortepianu i kładąc tam mój zeszyt. Spojżałam w stroną perkusji. Siedział tam jakiś blondyn a obok niego stał inny chłopak i filmował to jak on grał na perkusji. Podeszłam tam.
-Hej czy nie widzicie co pisze na tej kartcę?!-pokazałm palcem na kartkę z napisem "nie walić w perkusję" -piszę tu, żeby nie walić w perkusję!
-Ja nie walę tylko na niej gram-uśmiechnął się
-Tym czymś?-spytałam
-To są korndogi
-Nikt mnie nie pytał o zdanie czy możesz tu grać. A jak widać to ja tu pracuję.
-Tak ale gdy będe sławny będe grać na wszystkich instrumentach: fortepianie, gitarze, saksofonie, trąbce przez drugą trąbce.-mówił wskazyjąc wymienione instrumenty i grając na trąbce..PRZEZ DRUGĄ TRĄBKE! Wszyscy zaczęli bić brawa razem ze mną.
Właśnie w tym czasie do sklepu weszła Trish przebrana za babeczkę.
-Kto pracuję w babeczkowym raju?!-zapytała
-Heh...ty?-spytałam
-Tak ja! Kim oni są? Nie widziałam ich tu wcześniej.-wskazała na chłopaków z którymi przed chwilą "rozmawiałam"
-Hej tak wodule to jak się nazywasz, bo ja jestem Austin. Austin Moon. A to mój przyjaciel Dez.
-Ha. Ja jestem Ally Dawson. A to Trish. Trish ja już lecę.
______________________________________________________________
Śpiewałam napisaną przezemnię piosenkę "Double Take" grałam też na fortepianie. Gdy skończyłam wstałam i przestraszyłam się Austina! Stał przede mną cały czas.
-Co ty tu robisz? Na drzwiach jest kartka "Nie wchodzić" -zezłościłam się
-Spokojnie. Fajna piosenka. Tylko można by ją troche żaśpiewać szybciej.
Zaczął śpiewać szybszym tempem. Muszę przyznać. Jest niezły.
-Taa super a teraz pa-wzięłam go za rękaw i wyprowadziłam z mojego pokoju.
______________________________________________________________
Następnego dnia weszłam do sklepu, czekając na Trish. Oczywiście zjawiła się ubrana za magika podśpiewując sobie jakąś piosenkę. Wsłuchałam się jej uważnie. Hej! To moja piosenka! Przecież nikt jwj nie słyszał
-Zaraz skąd znasz tą piosenkę?
-Jak to skąd z internetu. Wiesz to taka sieć.
-Tak wiem
-Naprawdę jej nie słyszałaś? Patrz.-puściła mi MOJĄ piosenkę którą śpiewa AUSTIN.
Słuchałam tej piosenki niedowierzając.
-Kurczę! To moja piosenka! Jak on mógł ukraść mi piosenkę?! Nie wie z kim zadziera!
-Tak jest wścieknij się.! Patrz na to.
Spojżałm na ekran komórki TRish. Austin rozmawiam z redaktorką programu Ok, ok, która pytała go kiedy i kto napisał tą piosenkę. Odpowiedział,że napisał ją on i że został zaproszonydo studia Helen's Show!
-Mam pomysł Pójdziemy do niego i powiemy aby odkręcił to
-Tak Trish. Wiesz gdzie on mieszka?
-Nie ale internet wie. Wiesz to taka sieć.
-Wiem co to internet Trish!
______________________________________________________________
Zapukałam do pokoju Austina. Otworzył mi Dez. To jak nas przywitał nie było miłe.
-Cześć!!! Przyszła ta Ally ze sklepu-powiedział DEZ
-Przyszłam do Austina. Jak mogłeś ukr...Eee...co to jest?-zapytałam wskazując na rzecz
-To są moje perfumy magiczny składnik, pot z pod pachy.
-Chcecie powąchać?-zapytał i psiuknął w stronę Trish.
-Nie lubie cię wiesz?-zapytałą Trish
-Austin dlaczego ukradłeś moją piosenkę? To ja ją napisałam
-A to stąd do mnie przyszła. W końcu jeszcze nigdy nie napisałem żadnej piosenki. Próbowałem ale mi nie wychodziło.
-Tak ale tę piosenkę napisdałam ja więc musisz to odkręcić.
-Co jesteś bezczelna myślisz tylko o sobie pomyśl troche o mnie.
-Ehm, wnioskując z tej kretyńskiej odpowiedzi nie zrobisz nic w tej sprawie?
-Nie no zrobie...może chcesz czekoladowego Austina?
-Ugh!
Wyszłam ciągnąc za sobą Trish.
_______________________________________________________________
Rozmyśłałam co zrobić w sprawie Austina gdy weszłą Trish.
-WIem co zrobimy. Dziś Austin ma koncert w studiu Helen Show. Pojedziemy tam i ty im przerwiesz krzycząc, że to jest twoja piosenka.
-Świetny pomysł ale nie zrobie tego, bo wiesz,że mam lęk przed sceną.
-Ah no tak ale chodźmy
_______________________________________________________________
Wbiegłyśmy na salę akurat wtedy gdy Austin śpiewał. Nie chciałam tego zrobić, bo spodobał mi się jego głos. Ma talent. Wybiegłam spowrotem do sklepu a za mną Trish.
-Czego nic nie powiedziałaś?
-Wiem ukradł mi piosenkę, ale poczekam aż sam to zrobi. Jeśli nie ośmiesze go publicznie
-AAaa.
Po 1 h wszedł do sklepu Austin i Dez.
-Ally musisz mi pomóc.
-A to dlaczego mam ci pomóc. Za to, że najpierw bezczelnie posłuchałeś mojej piosenki a potem jeszcze bez mojego pozwolenia ją zaśpiewałeś mówiąc, że to ty ją napisałeś?!-zezłościłam się
-Helen zapytała czy jutro też mógłbym zaśpiewać a ja się zgodziłem, dlatego pomyślałem o Tobie, bo tylko ty umiesz pisać świetne piosenki.
-Nie, nie napiszę piosenki Dla Ciebie.
-Proszę
-Nie-kierowałam się na górę do swojego pokoju.
-Jak widać mój ojciec miał rację, nigdy nie będe sławny. Nie wzbiję się jako gwiazda. Przez chwilę byłem sławny tylko dzięki tobie, dzięki twojej piosence. Ale to tylko chwila.
-Zaraz mój ojciec mówił do mnie tak samo
-Zawsze powtarzał do mnie,że może i uda mi się wzbić ale to tylko na chwilę. Jak widać miał rację.-zasmucił się
W tej chwili zrobiło mi się żal Austina. Miał tak samo marzenie aby być sławny akle jego ojciec w to nie wierzył.Austin już chciał wyjść gdy wypowiedziałam słowa, które go bardzo ucieszyły.
-Napiszę dla ciebie tą piosenkę.
-Naprawdę?
-Tak ale tylko pod jednym warunkiem. Nie będziesz kłamał, że to twoje piosenki.
-Tak, dzięki!-podbiegł do mnie i mnie przytulił
-Ale teraz muszę wyjść
Skierowałam się do wyjścia. Gdy wyszłam Austin od razu a zaraz za nim Trish i Dez.
(Austin)
Weszliśmy do pokoju Ally.
-Mam pomysł. Muszę się odwdzięczyć Ally za to co dla mnie zrobi. Więc...zrubny na nowo jej pokój!
-Hej dobry pomysł!
(Ally)
Po godzinnym staniu w kolejce za koktajlem weszłam do pokoju. Spojżałam na pokój. Był inny a wnim Austin, Dez i Trish.
-Ally chciałem Ci podzięować za to,że mi pomożesz. Dlatego na nowo urządziliśmy pokój. Będziemy teraz dłużej spędzać tu czasu, więc udekorowaliśmy go.
-Jakto będziemy spędzać tu dłużej czas?
-Pomyślałem, że założymy razem zespuł. Ty, ja, Dez i Trish. Ty będziesz pisać piosenki ja je zaśpiewam Dez będzie je kręcił a Trish będzie menadżerką. Co ty na to?
Przez chwilę się zastanawiałam.
-Nooo...ok!
-Swietnie!
Chciał mnie przytulić jednak ja podałam mu ręke, potem ja chciałam go przytulić lecz on podał mi nręke aż w końcu nic nie zrobiliśmy.
_______________________________________________________________
Napisałiśmy swietną piosenkę i wkońu nastał ten dzień. Dzień występu w Helen's Show. Staliśmy już czekając na występ Austina gdy on wyszedł i podszedł do mnie.
-Ally pianista się rozchorował i musisz go zastąpić.
-Nie cośty mam lęk przed sceną
-Proszę!
-Nie
-Mam pomysł! Będziesz za kotarą i niekt cię nie będzie widział
-No ok
Austin wyszedł na scenę.
-Hej ludzie! Zaśpiewam wam piosenkę napisaną przez moją przyjaciółkę Ally tą poprzednią też napisała ona!
Siedziałam i wsłuchiwałam się w słowa Austina byłam szczęśliwa.
-A oto ona!
Odsłonił kotarę i wszyscy mnie zobaczyli. Zaczęłam uciekac rozwalając całą dekorację.
 

 
ahhh... prawie bym zapomniał . Oto 3 część opowieść mam nadzieje że się spodoba ;d


Rozdział 3 - "Może on wcale nie jest taki zły jak Ci się wydaję."



Brunetka weszła do domu, wiedząc, że zaraz znowu będzie miała ochrzan . Nie rozumiała, dlaczego jej ojciec się wściekał, gdy przychodziła do domu godzinę później niż musiała. Jego mogło nie być w domu dwa dni, mógł przychodzić pijany, a ona to co? A ona z przyjaciółmi nie mogła porozmawiać? Zdjęła tenisówki, wzięła torbę i poszła do salonu. O dziwo ojca nie było. Pewnie znowu szlajał się po barach. Dziewczyna miała go serdecznie dosyć ! A gdzie matka? Rzuciła torbę na kanapę i poszła do kuchni. I tam jej nie zastała, więc z nadzieją, że jej nie ma w domu, udała się do pokoju. Od razu rzuciła się na łóżko i napisała do blondyna.
Ally: Hej Austin, zapytałam tylko zapytać, kiedy będzie ten pogrzeb?
Długo nie musiała czekać na odpowiedź
Austin:Jeszcze nie wiem dokładnie, ale jutro w szkole Ci powiem
Ally: Ok, a teraz muszę iść poszukać zguby
Austin: Zguby? Ok. nie przeszkadzam..
Dziewczyna się zaśmiała i odłożyła telefon. Jej mama nie znikała bez uprzedzenia, dlatego poszła poszukać jej w sypialni rodziców. Nigdy by się nie spodziewała, że może tam po prostu leżeć i spać. Allyson na myśl, przychodziły najgorsze wersje, a jej matka zwyczajnie w świecie spała. Odetchnęła z ulgą i wyszła na dwór. W Miami jak zwykle było gorąco. Można było wyczuć lekki wietrzyk, który rozwiewał włosy brunetki. Dziewczyna szła bez celu i skręcając do nowo otwartej kawiarenki upadła, wpadając na jakiegoś chłopca.
-AAA ! Patrz jak chodzisz ! - krzyknął.
-Emm.. przepraszam.. nie zauważyłam Cię – odpowiedziała nieśmiało. Stał przed nią – wysoki, dobrze zbudowany, niebieskooki mężczyzna. Na jej oko, miał jakieś 17-18 lat, czyli był w wieku Ally. Dziewczyna przyznała, że był przystojny. Do tego to blondyn, a do blondynów miała szczególną słabość. Zarumieniła się i podniosła z chodnika.
-I czego się uśmiechasz? Zobaczysz, że jeszcze mnie popamiętasz – Ally musiała przyznać , że chłopak sprawił na niej wrażenie złego. Uśmiech z jej twarzy znikł, w ekspresowym tempie.
-Przepraszam.. przecież mówiłam, że wpadłam na Ciebie nie chcący. Skoro tak bardzo Ci przeszkadzam, to już sobie pójdę .
Dziewczyna zaczęła iść, do kawiarni. Wiedziała, że jej przyjaciółka się tam zatrudniła, dlatego szła do niej, aby porozmawiać. Trish mimo że nie była dobra w doradzaniu, zawsze potrafiła wysłuchać.
-Emm.. zaczekaj ! - krzyknął chłopiec. Zdziwiona dziewczyna odkręciła się i zaczęła iść w stronę, biegnącego chłopca.
-Ehmm.. jeśli dobrze pamiętam, przed chwilą nie chciałeś ze mną rozmawiać..
-Tak, wiem. Ale rozmawiam tylko dlatego, że mój brat jest w tobie zabujany. Jestem David, brat Dallasa.
-Dallasa ? Ehmm..
-Widzę, że i ty do niego coś czujesz. Jak wam się układa?
-Emm.. gdy go widzę, cała się spinam i nie mogę nic powiedzieć, a gdy już powiem to zawszę walnę jakąś głupotę. Nie wiedziałam, że Dallas ma brata.
-Jestem od niego o 2 lata starszy.. Mam 19 lat.
-Wyglądasz na osobę w moim wieku.
-Hah.. gdzie idziesz? Może cię podprowadzę.
-Wiesz.. nie, dzięki. Ja idę do przyjaciółki i nie chcę się spóźnić. Więc paa – pożegnała się. Po raz kolejny ruszyła do Patrici.
-Dzień Dobry, przepraszam. Gdzie mogę znaleźć Patricię?
-Trish jest na zapleczu. Czeka tam na Ciebie – odpowiedziała .
-Dzięki
Otworzyła drzwi i weszła na zaplecze. Trish siedziała i czytała jakieś czasopismo. Usiadła obok niej.
-Hej Trish..
-O hej, Ally ! Czekałam na Ciebie. Chciałaś ze mną porozmawiać..
-Tak chciałam. Spotkałam dziś, tego.. brata Dallasa. Nasze spotkanie nie było zbyt bardzo miłe..
-No opowiadaj – ponaglała ją.
-Emm.. co tu opowiadać. Moja mama leży w łóżku i śpi, taty znowu nie ma w domu, więc wyszłam i skierowałam się do ciebie. Przy okazji wpadałam na Davida, który na początku był oburzony, że na niego wpadłam. I zaczęliśmy rozmawiać, ale jakoś nie podoba mi się on. Jest nie miły i w ogóle.. Próbowałam go uniknąć i przyszłam do Ciebie.
-Może on wcale nie jest taki zły jak Ci się wydaję. No nic.. wiesz, za dwie godziny kończę pracę, może wyjdziemy gdzieś? Na zakupy, czy gdzieś.. możemy wziąć ze sobą chłopaków.
-Świetny pomysł. Przyjdź po mnie jak skończysz, a potem pójdziemy po chłopaków.
-Spoko, to leć się szykuj.
-Ok, papaa Trish.




Allyson czekała już gotowa, na przyjaciółkę. Ubrała się w krótką sukienkę na ramiączkach i do tego buty na koturnach. Wzięła torebkę, do której wsadziła telefon, błyszczyk i portfel oraz okulary. Po chwili odezwał się dzwonek do drzwi. Uśmiechnięta otworzyła je i zauważyła już gotową Trish.
-Hej słoneczko, gotowa? - zapytała Trish.
-Oczywiście ! Teraz tylko musimy zajść po chłopaków. Dzwoniłaś do nich?
-Nie, jakoś mi się nie chciało. Lepiej będzie jak pójdziemy po nich osobiście.
-Racja, więc chodźmy.
Dziewczyny wzięły się „pod pachę” i ruszyły do domu Austina. Z nim na pewno siedział także Dez, więc nie trzeba było krążyć po całym mieście. Po jakiś 10 minutach, dziewczyny stały naprzeciw drzwi do domu blondyna. Ally zapukała. Po chwili w nich pojawiła się „matka” chłopaka.
-Dzień Dobry, jest Austin?
-Jest u siebie w pokoju. Siedzi z Dezem i grają w gry.
-Możemy?
-Ehhh.. Gdzie moja kultura? Tak ,oczywiście . Chyba byłyście już u nich i nie muszę tłumaczyć gdzie ma pokój.
-Nie potrzeba, trafimy – pożegnały się z macochą Austina i poszły na górę. Już bez pukania weszły do pokoju chłopaka.
-Heeeeej chłopcy ! - Trish próbowała ich przekrzyczeć.
-O Ally ! - powiedział Dez. Trish zmroziła go oczami – i Trish !
-Ciebie też NIE miło widzieć – powiedziała. Uśmiechnęła się i powiedziała – Zgadniecie po co przyszłyśmy?
-Aby nam przerwać grę? - zapytał Austin.
-Haha ! Bardzo śmieszne ! Oczy wam się popsują, lepiej ubierać się i won z nami na dwór – odpowiedziała Ally.
-Ja się nigdzie nie wybieram – skwitował Dez.
-Ok.. więc gnij w pokoju Austina. On z nami idzie – Ally pociągnęła blondyna i wepchnęła go do łazienki.
-Ja nie wyraziłem zgody ! - krzyknął z łazienki.
-Ubieraj się i nie marudź ! Teraz musimy się zająć Dezem – odpowiedziała Ally.
-Deeeez.. chyba nie chcesz siedzieć tu do końca swojego śmierdzącego życia – zapytała Trish.
-Emm.. no nie chcę.. Wiecie, ja chyba lepiej z wami pójdę , bo zaczynacie mnie przerażać.
-Bahahahaha ! - dziewczyny przybiły ze sobą piątki.
Po chwili z łazienki wyszedł Austin. Dziewczyny zaciągnęły chłopaków na dwór i zaczęły wyjaśniać im cały plan, dzisiejszego dnia.
-Pójdziemy się pobawić troszkę do Aqua Parku. Macie nie marudzić. Potem pójdziemy na lody i spacerek po parku. Co wy na to?
-Ufffff.. już myślałem, że będziecie kazali chodzić po sklepach i taszczyć wasze torby – powiedział Austin.
-Ojj aż takie złe nie jesteśmy ! To jak ? Idziemy do aqua parku, na lody i spacer? - zapytała ponownie, Allyson.
-Oczywiście, chodźmy.
Dziewczyny zaczęły się cieszyć. Szybko znaleźli się już na miejscu, dlatego rozdzieliły ich łazienki. Dziewczyny poszły do damskiej łazienki, a chłopcy do męskiej. Przebrały się w stroję i już po 20 minutach zaczęła się zabawa. Jeździli na wszystkich zjeżdżalniach, bawili się świetnie. Ally po kilku godzinach zabawy, postanowiła, że napiję się wody. Zeszła ze zjeżdżalni i podeszła do stoiska z napojami. Wzięła jedną, gazowaną wodę mineralną i zaczęła pić. Niespodziewanie obok niej zjawił się David.
-Hej Allyson. Widzę, że i ty się bawisz na świeżym powietrzu.
-Wiesz.. ja już muszę iść, przyjaciele na mnie czekają.
-Ally ! Poczekaj ! - złapał ją za rękę – Dlaczego mnie ciągle unikasz?
-Umm.. po prostu nie mam ochoty, aby z tobą przebywać. Wiesz.. podczas ostatniego naszego spotkania, niezbyt miło mnie potraktowałeś..
-Wiem, przepraszam. Ale poniosło mnie..
-Paaa.
Dziewczyna odeszła od chłopaka. Ponownie zaczęła się bawić z przyjaciółmi. Postanowiła nie myśleć o Davidzie.
 

 
była Bella z Rossem to postanowiłem dodać rossa z mayą ;p











ta parka mi sie podoba ;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
dzieki wam że jesteście i lubicie mojego bloga postaram sie go dobrze prowadzić i też skożystam z pomocy waszej jak macie pomysły to piszcie dzieki wielkie z góry i powodzonka z blogami ;d
 

 
Proszę o to rozdział 2 ciężko było ale dało go rade napisać ;p



Rozdział 2 - "Austin nie kłam.."



Dopiero po godzinnej rozmowie, zorientowali się, że stoją na środku chodnika i zastawiają innym ludziom przejście. Postanowili wolnym spacerkiem przejść się na łąkę, która była dość blisko szkoły. Szli wolnym spacerem i ciągle gawędzili. Wspominali ich wszystkie wspomnienia. I te dobre i te złe. Ally kochała ich za to, za te wszystkie wspomnienia. Jak miała myśleć, że rodzice kazaliby jej się wyprowadzać ( co myślała, że się nigdy nie stanie), chcę jej się płakać. Związała się z nimi, jak z kotem jej zmarłej babci, który siedzi na parapecie i umiera ze starości. Nie potrafię go wygnać, albo czym bardziej zagłodzić. To jest jedyna pamiątka po jej ukochanej babci. Kochała ją, ale podczas jednego nieszczęsnego wypadku całe jej życie legło w gruzach. A ten kot, to był jej kot. Puszek. Imię nadała mu razem z babcią, gdy on był jeszcze małym, trzymiesięcznym kotkiem. Jest w czarno-białe łatki. Wieczorami siadała z nim na łóżku i próbowała go nakarmić. Nie chciał jeść. Był zbyt stary. Na nic kompletnie nie miał ochoty. Bała się o niego, aby pozostał ze nią na tym świecie. Puszek to jedyna istota, pomijając Austina , przed którą się otwierała. Może i pomyślicie, że jest świruską, która rozmawia do kota, ale on ją wysłucha. Nic nie zrozumie, ale wysłucha.

Rozmawiali jeszcze chwilkę, ale przyszedł czas, aby wrócić do domów. Ally musiała się udać do Austina, ale chciała z nim porozmawiać „w cztery oczy”, a gdyby Trish i Dez wiedzieli, że brunetka udaję się do Austin na rozmowę, przywlekli by się za nią. Dlatego pod pretekstem pójścia do sklepu udała się z Austinem w stronę jego domu. Reszta, wraz ze Ally mieszkali w drugą stronę. Austin mieszkał bliżej centrum Miami, dlatego łatwiej było jej się za nim udać.
-Po co idziesz do sklepu? Ojciec ci kazał ? - zapytał.
Uśmiechnęła się zwycięsko i odpowiedziała.
-Serio myślałeś, że idę do sklepu? Wymyśliłam to, aby Dez i Trish za nami nie poszli. Muszę kolego, z tobą poważnie porozmawiać. Nie wymigasz mi się teraz, a ja wiem, że coś u ciebie jest nie tak.
-Ally. Jesteś strasznie upartą dziewczyną. Zrozum, że nic się nie stało. Dziękuję, że się mną tak przejmujesz, ale nie masz czego. Mój poranny humor, to po prostu.. taki humor, bez powodu. Nic się nie stało – kłamał. Austin kłamał. Ally wiedziała to, bo nie mówił mi tego prosto w twarz. Co jak co, ale kłamstwo ja wyczuję na kilometr. Do tego to mój przyjaciel i znam go zbyt dobrze, aby nie dostrzec u niego problemu.
-Austin nie kłam. Przecież widzę, że coś się dręczy. Proszę cię, ja nikomu tego nie powiem. Znasz mnie i powinieneś darzyć zaufaniem. Dlatego się wymknęłam, abyśmy mogli spokojnie we dwójkę porozmawiać. Nie chcę abyśmy my wszyscy się śmiali, a ty stał i zadręczał się problemami, które przeżywasz samotnie. Zobaczysz, że jak się komuś wygadzasz od razu ci ulży, tak jak mi. Mam problemy z ojcem, ale za każdym razem, gdy wam o tym opowiem jest mi lżej i potrafię się szczerze uśmiechnąć. Po to są przyjaciele – skwitowała.
-Czasami żałuję, że znasz mnie aż tak dobrze – zaśmiał się. Dziewczyna wiedziała, że go zagięła – ok. Wytłumaczę ci wszystko, męczy duszo. Wejdź. - otworzył jej drzwi. Ally od razu skierowała się do jego pokoju, a Austin poszedł po przekąski i napój. Brunetka nie raz była w pokoju chłopaka, ale teraz miała czas i chęć, aby się dokładnie przyjrzeć. Wiedziała, że chłopak grał kiedyś w szkolnej drużynie piłkarskiej. Świetnie sobie radził grając w piłkę nożną. Nie raz, dzięki niemu wygrali mecz. W jego pokoju walało się wiele piłek i zdjęć z rodziną. Teraz tak nagle ją olśniło. Przecież wspominał nam o tym , że jego ojciec po śmierci matki Austina, zaprzyjaźnił się z rudowłosą kobietą. Dziewczyna nie wiedziała jak ma na imię, ale o tym że jest ruda, dowiedziała się dawno. Ale to szczegół.
Usiadła na krześle i wzięłam do ręki zdjęcie. Austin, jego matka i nieznana dziewczyna. Uśmiechnęła się sama do siebie. W tym czasie do pokoju wszedł Austin, a w ręku miał cole. Usiadł obok jej, na drugim krześle, a napoje postawił na ławie.
-Nie było soku, sorry – zaśmiał się.
„Muszę przyznać, że chłopak ma niezłe tematy. Hahaha.” pomyślała brunetka.
-Spoko, może być cola. Dziękuję. No, a teraz siadaj – no tak.. on siedzi. Mniejsza – i opowiadaj mi co się stało, że chodzisz smutny.
Chłopak posłusznie zaczął mówić. Z każdym kolejnym słowem, głos jego coraz bardziej się łamał.
-Opowiadałem wam o mojej matce, ale opowiem teraz po raz kolejny, od początku. Tak więc podczas powrotu z zakupów, w moją matkę wjechał, szybko jadący tir. Niestety, ale śmierć spotkała ją na miejscu. Przez dłuższy czas nie mogłem się pogodzić z jej śmiercią. To była bliska mi osoba. Chodziłem na terapie. Mój ojciec także. Dopóki w jego życiu nie pojawiła się ona. Ta rudowłosa kobieta, o której ci mówiłem, ma na imię Sasha. Jakieś dwa tygodnie temu dowiedziałem się, że to przyjaciółka mojego ojca. Pomagała mu się pozbierać po śmierci matki. To mi nie przeszkadzało – wręcz przeciwnie – cieszyłem się. Do czasu, gdy wczoraj powiedział mi, że planują się pobrać. Sam nie wiem jak dopuściłem do tego, aby się zaręczyli. Przecież po śmierci mamy minęło ledwo 6 miesięcy..
-A to, to cię boli.. Uwierz mi, że tata ma prawo ułożyć sobie ponownie życie. W końcu nie będzie cały czas rozpaczał nad śmiercią twojej mamy.
-No wiem, ale już znalazł sobie narzeczoną, gdy minęło ledwo 6 miesięcy od pogrzebu ! Poza tym.. ja nie jestem gotowy na to, aby jakaś kobieta zajęła życie mojej matki. Nie chcę kogoś kto będzie ją udawał. Nikt mi jej nie zastąpi.. Tak bardzo chcę, aby była przy mnie. Tak bardzo mi jej brakuję. Tak bardzo za nią tęsknie – z oczów blondyna zaczęły kapać pojedyncze łzy.
-Austin, przecież twoja matka patrzy na ciebie z góry. Jest dumna z takiego wspaniałego syna. Nie przejmuj się, że twój ojciec znalazł sobie inną kobietę. Nie będzie on do końca życia samotny. Musisz to zrozumieć.
-Ja wiem.. spróbuję. Ally jesteś wspaniałą przyjaciółką. Chłopak, który będzie z tobą, będzie miał wielkie szczęście.
Brunetka nigdy nie usłyszała tak wspaniałych słów od chłopaka, a tym bardziej Austina. Uśmiechnęła się i szczerze mu podziękowała. Po chwili ciszy, blondyn ponownie zaczął mówić.
-Ale to nie jest jedna sprawa. Ta dziewczyna, którą widziałaś na zdjęciu, razem ze mną i mamą to była moja była dziewczyna – „ Co?! Austin miał dziewczynę ?! I nic mi o tym nie powiedział ?! Kiedy ?! Jak się poznali ?! CO?!?! I w ogóle skąd on wiedział, że ja widziałam jego zdjęcia ?!”pomyślała. - Wiem, że może cię zdziwić, to że miałem dziewczynę, ale już opowiadam. Znaliśmy się jeszcze jak chodziłem do szkoły w Yarmtown (jest taka miejscowość? W razie jak nie, to ją wymyśliłam xD – od aut.). Byliśmy bliskimi i dobrymi przyjaciółmi i po kilku miesiącach.. albo latach, naszej znajomości zostaliśmy parą. Pech chciał, że musieliśmy się wyprowadzić. Tu, do Miami. Oczywiście kontaktowaliśmy się, ale kiedy poznałem was, już kontaktów było co raz mniej. Wczoraj dostałem wiadomość od jej matki, że Clarie (bo tak miała na imię) zmarła, na raka.. - płakał.
Ally było strasznie smutno z powodu Austina. To była jego dziewczyna.. gdy opowiadał tą historię, u niej w oku, także zakręciła się łza.
-Matko.. to przykre. Nie wiedziałam nic. Jejkuu..
-Ehh.. wiesz nie chcę opowiadać już o tym Dezowi i Trish. Możesz im o tym nie mówić? - zapytał.
-No przecież ci już tłumaczyłam, że po to ich tu nie przyprowadziłam.
-Dziękuję, jesteś wielka.
-Już mi to mówiłeś. Austin nie możesz się przejmować tymi sprawami. Kochałeś ją, ale już jej nie ma. Jeszcze się zakochasz – uśmiechnęła się.
-Emm.. właściwie to jeszcze w Yarmtown zdałem sobie sprawę, że ją kocham... Ale kocham jako przyjaciółkę i nic więcej. Pomagała mi, była gdy miałem jakiś problem. Ale nie kochałem jej. Nie chciałem jej zranić, dlatego udawałem ostatnie dni, aby nie było jej przykro. Teraz tego żałuję..
-Austin. Jedziesz na jej pogrzeb?
-Nie wiem.. sam nie dam rady tam być i na nią patrzeć. Umarła, a ja nie wytłumaczyłem jej tego..
-Jeśli zechcesz to mogę pojechać z tobą na pogrzeb.
-Nie potrzeba. Nie chcę iść na pogrzeb kogoś, kto umarł nie wiedząc o tak ważnej sprawie.
-Na pewno jej rodzina ucieszyła by się z powodu tego. Proszę zrób to... chociażby dla mnie.
-Ehh.. dobrze. Ale obiecaj mi, że pojedziesz tam ze mną. Potrzebuję kogoś kto mnie wesprze.
Dziewczyna uśmiechnęła się do siedzącego obok, chłopaka. Postanowiła, że pojedzie tam z nim i będzie go wspierać. Nawet gdyby miała uciec z domu. A spodziewała się tego, że rodzice jej zabronią wyjazdu.
-Obiecuję Ci. A teraz przepraszam cię, ale muszę wracać do domu. Do zobaczenia jutro w szkole Austin – brunetka pocałowała chłopaka w policzek i ruszyła w stronę drzwi.
-Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za to, że mnie wysłuchałaś. Proszę nie mów o tym Dezowi i Trish. Na prawdę nie chcę tego wspominać.
-Dobrze, obiecuję. Do zobaczenia blondasku – zaśmiała się.



 

 
zdecydowałem z siostrą że zaczniemy pisać opowiadania i zaczynamy :




Rozdział 1-” Zbyt długo się znamy, aby od tak się rozstać i odejść.”

* Ally *
Mieliście kiedyś tak, że kochacie swoich przyjaciół, ale nie potraficie im przebaczyć, mimo że nic nie zrobili? Ale wszystko po kolei. Zacznę opowiadać to wszystko po kolei.

Jak na co dzień wstałam o godzinie 6, aby wyszykować się do szkoły. Mogli by chociaż godziny wstawania ustawić na późniejsze, a nie teraz mieć do nas pretensję, bo nie myślimy na lekcjach. Jak mamy myśleć skoro nasz organizm jeszcze śpi? Wystarczyłaby 10. Nie wiem jak inni, ale ja potrzebuję snu jak leniwce. W weekendy potrafię spać do 13. Taka moja wada. Sen to odpoczynek od otaczającego nas świata, życia, problemów. Problemów, które za dniem stają się gorsze i bardziej skomplikowane.
Zeszłam na dół w samych kapciach i włączyłam czajnik z wodą. Ojca, który był pijakiem, jak zwykle nie było w domu. Codziennie szlajał się po ulicach, czy to lato, czy zima. Jeśli wracał robił awanturę, a jeśli nie wracał to nic. Nie było go, ale i to mnie i matkę nie martwiło. Zazwyczaj nie było go przez 2-3 dni. A ja już miałam go dosyć. Wieczorami zamykałam się w swoim pokoju i płakałam. Mam ochotę zniknąć z tego świata, bo czuję się nie potrzebna. Jako normalna nastolatka chcę mieć rodzinę. A ja mam żal, złość i smutek..
Kocham na śniadanie zjeść kanapkę z szynką i wypić herbatkę. Herbata mnie pobudza tak jak niektórych kawa. Zjadłam, posprzątałam po sobie i ruszyłam z powrotem do pokoju. Wystraszyłam się własnego odbicia w lustrze. Położyłam się wczoraj o 22, a dziś wyglądałam jak by przez moje włosy przeszło tornado. Oczy miałam podpuchnięte, a włosy poplątane. To wszystko było za sprawą moich wieczornych załamań. Chciałam uciec od tego, zabić się i tyle. Nikt by nie płakał za mną. Wiem, że mam przyjaciół, ale oni nie potrafią mi pomóc. Nikt tego nie zrobi.
Umyłam twarz i lekko zapudrowałam pogrążone oczy. Było jeszcze widać, ale już mniej. Wyciągnęłam z szafy sukienkę i buty na koturnach, jak miałam w stylu się ubierać i zeszłam po raz kolejny na dół. Ubrana i gotowa do wyjścia, zabrałam torbę z książkami i wyszłam do szkoły. W Miami jak zawsze raziło mocne słońce. Temperatura tam nie spadała poniżej 10 * (* - stopni) C. 10 * C to najniższa temperatura w ciągu całego roku. Ciągle panuję upał.
Po drodze zaszłam po moją 'siostrę', czyli najlepszą przyjaciółkę- Patricię. Trish powitała mnie szerokim uśmiechem, oraz uściskiem. Wyszłyśmy z jej działki i poszliśmy pod dom Deza, gdzie wraz z Austinem mieli na nas czekać. Oczywiście czekali.
-Heej wam – tradycyjne moje powitanie. Zawsze witam ich słowami 'heej wam', a żegnam 'pa wszystkim' . Taki mam zwyczaj. To nic jednak, w porównaniu do tego, gdy obejrzałam kilku minutowy filmik na youtube. Dziewczyna opowiadała o sobie i cały czas używała słowa „bodajże”. Ciągle i ja mówiłam to słowo, nawet gdy nie miało sensu w odpowiedzi.
-Siemka. Gotowe do szkoły? - zapytał Austin.
-Niee, przecież stoimy przed wami w piżamach – Trish kochała żartować. Nie zawsze było to śmieszne, ale mnie potrafi doprowadzić do stanu - tarzania się po podłodze.
-Ojj.. zawsze się czepiasz. Dobra.. no to co mamy pierwsze? - ponowna ciekawość blondyna, mnie rozbrajała. Przed chwilą patrzył na plan lekcji.
-Geniuszu, serio nie wiesz? Czy tylko udajesz? Przed chwilką patrzyłeś na plan lekcji – odpowiedziała Trish. Jak widać nie tylko ja, jestem spostrzegawcza. Moja przyjaciółka także to zauważyła.
-Nie można zapomnieć? Przecież każdemu się zdarza – zaśmiał się. Ale nie tak normalnie jak ma to w zwyczaju, ale inaczej. Nerwowo.
-Austin coś się stało? Dziwnie się zachowujesz.. - zauważyłam.
-Emm.. może.. chodźmy już do szkoły, bo się spóźnimy.
-Szkoła może zaczekać, zresztą do dzwonka jeszcze pół godziny, a szkoła jest 200 m stąd. Dojdziemy tam w niecałe 5 minut. A teraz się tłumacz. - odpowiedziałam. Nie mogłam zostawić mojego przyjaciela samego. On potrafił mi zawsze pomóc, podczas gdy miałam trudne chwile z ojcem. Był moim pocieszycielem i za to go kochałam. Nie przemówił mi wszystkiego, ale kilka jego dowcipów a mój humor powracał. Ja sama nie wiem, co bym zrobiła gdybym mogła go stracić. A wiedziałam, że coś się dzieję. Poznam, gdy Austin jest smutny, a wiem że to nie pierwszy raz. Po prostu ukrywał przed nami swój problem, który o ile się nie mylę, trwał już 2 tygodnie. Wiedziałam, że teraz się będzie wykręcał, dlatego postanowiłam złożyć mu wizytę po szkole. Chciałam, aby mi wszystko wyjaśnił.
-Na prawdę nic się nie stało. Tak się wam tylko zdaję, chodźmy do szkoły. Nie chcę mieć owalu od dyrektorki – powiedział.
Zgodnie z prośbą blondyna wszyscy ruszyliśmy do budynku szkolnego.

~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o ~ o

Dzisiejsze lekcję były luźne. Jak się okazało nie mieliśmy Angielskiego, muzyki i wf'u. Nauczyciele byli na wycieczce, dlatego mieliśmy dziś tylko 3 lekcje. Nasza wychowawczyni, a zarazem matematyczka, jak zawsze nie chciała jeździć na nic takiego. W szkole przezywali ją „samotnikiem”, bo zawsze siedziała w szkole. Nawet nam nie organizowała wycieczek, choć inne klasy je miały. Nawet tematy tłumaczyła nam po 50 razy, choć i tak wszystko rozumieliśmy. A potem do końca roku miesiąc, a nam jeszcze pół książki do przerobienia zostało. To właśnie nasza durna matematyczka. Dziś mieliśmy 2 matmy i godzinę wychowawczą i resztę lekcji, które wymieniłam powyżej.
-Jejku.. mam dosyć tej szkoły. Chce już te cholerne wakacjeeee.. - marudziłam.
-Robimy wycieczkę? - zapytał Dez.
-Jaką wycieczkę? - zdziwiłam się.
-Właśnie wpadłem na pomysł. Przez cały rok, siedzimy w tej szkole, ucząc się nudnych tematów, z których potem pamiętamy tylko ile to 2+2. No, a wakacje są po to, aby się oderwać od nauki i świata szkolnego. Co roku wszyscy wyjeżdżamy do rodziny, która jest porozrzucana po wszystkich kontynentach świata. Zazwyczaj widzimy się tylko w miesiącach szkolnych. A 2 miesiące spędzamy oddzielnie. Dlatego wpadłem na pomysł, abyśmy wszyscy wybrali się na wspólne wakacje. Mam wujka, który ma swój własny domek w Llorer De Mar, położonym w Hiszpanii (nie wiedziałam co wymyślić, może część z was wie, co to za miejsce xD Być może, duża część) i mieszka tam w lato. Mógłby się nami zaopiekować.. oczywiście nie na każdym kroku, tylko wiecie. Jedzenie, picie, schronienie i tak dalej – zakończył.
Byłam zdumiona pomysłem przyjaciela. Jeszcze nigdy nie usłyszałam od niego, tak bardzo sensownej wypowiedzi. Z min reszty towarzystwa można było wyczytać takie samo, a może i większe zdziwienie niż moje.
-Dez.. Dezmond.. ty jesteś genialny !!! - krzyknęłam.
-Zgadzam się ! Jeszcze nigdy, stary nie usłyszałem od ciebie bardziej sensownej wypowiedzi niż ta ! - zgodził się Austin. Po raz pierwszy dziś zobaczyłam jak Austin, szczerze się uśmiechnął.
-Ja się w pełni zgadzam, chętnie ucieknę od ojca. No właśnie.. ojciec.. zostaję on i mama. Przecież mogą się nie zgodzić. Znając mamę, będzie mnie prosiła o to, abym z nią została, bo sama nie wytrzyma z ojcem – odpowiedziałam smutna.
-My ich na kusimy, a jak nie to uciekniesz – odpowiedział Dez.
-Dobra. Do wakacji jeszcze sporo czasu, potem to obgadamy. Btw. (A tak przy okazji – od aut.) to wiecie, że to nasz ostatni rok w liceum? Potem nasze drogi się rozejdą. Wszyscy pójdziemy do innych szkół.. - powiedziałam. Moją przyszłością była muzyka. Kochałam komponować i śpiewać. Mimo że nikomu nie ukazywałam talentu, nie raz mi to powtarzano. Szukałam od kilku miesięcy miejsc na moje wymarzone studia, ale nic nie przynosiło mi rezultatów. A wakacje i rok szkolny minie szybko.. No nic. To zostawię na później.
-Racja. Nie chcę się z wami rozstawać. Wasza przyjaźń zbyt wiele dla mnie znaczy, aby po 13 latach znajomości od tak, się rozejść – powiedziała Trish. Z nią znałam się najdłużej. Od 17 lat. Od pieluchy. Chłopcy dołączyli do przedszkola, gdy mieliśmy po 5 lat.
-Ejj.. przecież to chwilowe. Będziemy się odwiedzać. Jak powiedziałaś zbyt długo się znamy, aby od tak się rozstać i odejść. Kilka lat samodzielnie a potem znowu razem. Wolność. Na prawdę, nie stracimy siebie – po raz kolejny musiałam przetrzeć uszy. Czy ja znowu usłyszałam sensowną odpowiedź ze strony Deza?
-Dez ty coś dziś brałeś? - zapytałam.
-Niee, a dlaczego?
-Już drugi raz odpowiedziałeś sensownie – wytłumaczyłam.
-Po prostu zależy mi na naszej przyjaźni. Z nikim nie znam się tak długo i nikogo nie darzę tak wielkim zaufaniem, jak was.
-Awww.. słodcy jesteście. Zależało mi na takiej szczerej, prosto od serca rozmowie z wami – odpowiedziałam. Bardziej też zależało mi na rozmowie z blondynem.



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
zdecydowaliście że 8 sie niepodoba i odpada no to lecim dalej ;p



 

 
Austin i Ally - Rockers & Writers - Poznajcie Ally w polskiej wersji językowej z dubbingiem rzecz jasna. Ally marzy o nowym fortepianie, ale tata wydaje się nie wierzyć w zdolności muzyczne córki. Przydałoby się czasem, żeby rodzice wspierali nas w marzeniach... To taka dygresja. Mimo to Ally się nie podda, a w realizacji pomysłów pomogą jej znajomi - Austin, będący również głównym, tytułowym bohaterem oraz Dez i Trish. Co z tych muzycznych prób podbicia rynku wyniknie? Przekonajcie się sami czytając pierwszy odcinek online Austin & Ally.


Na początku Trish przychodzi z ciastkiem w odwiedzinach do Ally. Dziewczyna mówi swej przyjaciółce, że zaczęła pracować w sklepie z ciastkami. Ally upomina ją, że w sklepie się nie je, lecz po chwili mówi, że lubi ciastka i sama zaczyna je jeść. Trish odpowiada jej, że to ciastko z podłogi a Ally szybko je wypluwa. Chwilę później Allyson umawia się przypadkowo z nie znaną jej babcią do kina na sobotę. W końcu Trish wychodzi ze sklepu i przychodzi pan Dawson. Rozmawia chwilkę z córką i odpowiada jej, że ma jedną szansę na milion aby zostać muzykiem. Ally ze smutkiem podchodzi do blatu i czyta swój pamiętnik. W tym samym czasie Austin zaczyna grać na perkusji a Dez go kręcić. Dziewczyna szybko podbiega do chłopców i upomina ich, że jest zakaz grania na perkusji. Po chwili odkrywa, że Austin gra Corn-Dogami. Gdy chłopak zaczyna jeść, Ally odpowiada stosownym „ Fu”. Oczywiście później mówi mu, że w sklepie się nie je. Po chwili Dez przedstawia się Ally ; mówi jej, że kręcą tu teledysk i on jest reżyserem. Nagle odzywa się Austin mówiąc, że umie grać na pianinie, bębnach, harfie, gitarze a także na trąbce przez druga trąbkę. Następnie Dez chwali się , że umie grać na harmonijce przez suzafon.


 

 
Ross szuka dziewczyny Może to ty jesteś jego wybranka...





Z jednej z gazet Wyplotkowano Ze ross i bella spotykaja sie po kryjomu ale po co skoro bella ma hlopaka tristiana co na to tristian .?ross i bells Ponoc sa przyjaciolmi ale beda badac ta sprawe...

A oto pare fotek ich :Taki kolazyk :




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ross Pojawił się z bElLą thorne

Bella umieściła to na swoim twitterze


Piękny dzień na zestaw #danimals — http://instagram.com/bellathorne, http://twitter.com/bellathorne (Przetłumaczone przez: Bing

  • awatar ...Ross Lynch...: dzieki sandrika bardzo uwielbiam R5 i zrobię tak jak napisałaś ;)
  • awatar Gość: ale jej dobrze
  • awatar Sandrinka123 zespółR5 :* :* :*: Podaj dalej jak lubisz R5 i chcesz ich koncertu w Polsce ! "W niedziele (20.10) o godzinie 18.00 na twitterze odbędzie się kolejna akacja #R5ComeToPoland. Musimy się sprężać, bo 23 października mają być wybrane państwa do trasy koncertowej w przyszłym roku, a my MUSIMY być wśród nich! Proszę, zachęcacie innych do tego spamu, podawajcie dalej, piszcie o tej akcji na tt albo blogach, SPAMUJCIE. Akcja musi się udać, to jest nasza szansa! Do dzieła!"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›